Kiedy pierwszy raz włączyłem Privacy Display w tramwaju i zobaczyłem, jak osoba obok kompletnie nie widzi mojego ekranu - poczułem, że Samsung wreszcie dał mi coś, czego nie da się skopiować jedną aktualizacją softu. I w sumie to najlepsza odpowiedź na pytanie „po co nowy Ultra, skoro stary działa". Bo działa. Ale ten robi kilka rzeczy, których żaden inny telefon na rynku po prostu nie potrafi.
Prywatny ekran zmienia zasady gry
Wiem, że to brzmi jak marketingowy slogan, ale Privacy Display to naprawdę przełom. Wbudowany w panel AMOLED filtr wygasza piksele pod kątem - efekt jest taki, że osoba siedząca obok Ciebie widzi czarny ekran. Możesz to włączyć globalnie, tylko w konkretnych apkach (np. bankowość, maile) albo automatycznie przy wpisywaniu haseł.
Działanie w pionie i w poziomie, co nie jest oczywiste - filmy na lotnisku oglądasz normalnie, a sąsiad z fotela obok widzi ciemność. Jedyne zastrzeżenie: przy maksymalnym poziomie prywatności kolory delikatnie tracą nasycenie. Ale to kompromis, na który chętnie przystanę.
Żaden inny smartfon tego nie ma. Ani iPhone, ani Pixel, ani żadna chińska marka. To hardware'owa funkcja, której nie da się odtworzyć softem, i w mojej ocenie to najważniejsza innowacja w smartfonach od lat.
Aparat - w końcu widać różnicę w nocy
Samsung podkręcił przysłonę głównego obiektywu z f/1.7 do f/1.4 i to nie jest zmiana na papierze. Na matrycę wpada realnie więcej światła, co przekłada się na zdjęcia nocne wyglądające jak zrobione w zupełnie innym telefonie niż S25 Ultra. Mniej szumu, krótsze czasy naświetlania, naturalne rozmycie tła bez sztucznego przetwarzania.
Teleobiektyw 50 Mpix z 5-krotnym zoomem też dostał jaśniejszy obiektyw (f/2.9 vs f/3.4) i różnica przy zoomowanych ujęciach po zmroku jest wyraźna. W dzień - szczerze - musisz porównywać piksel po pikselu, żeby zobaczyć poprawę. Ale nocne zdjęcia to zupełnie inna liga.
Wideo 4K 60fps ze stabilizacją optyczną i elektroniczną jednocześnie daje tak płynny obraz z ręki, że ciężko uwierzyć, iż nie używasz gimbala. 8K jest dostępne, ale to nadal bardziej ciekawostka niż codzienny tryb.
60 W ładowania - nareszcie
To może głupio zabrzmi, ale po latach ładowania 45 W w Samsungach te dodatkowe 15 W robi zaskakująco dużą różnicę. 75% w 30 minut oznacza, że rano przy kawie wsadzasz telefon na ładowarkę i po śniadaniu masz go na cały dzień. Samsung nie goni za rekordami chińskich marek (100 W+), argumentując to żywotnością baterii - i okej, akceptuję.
Sama bateria to 5000 mAh. Przy normalnym użytkowaniu (social media, maile, zdjęcia, muzyka) S26 Ultra spokojnie dożywa wieczora. Przy naprawdę ciężkim dniu (nawigacja, hotspot, nagrywanie wideo) — ładowarka około 18:00. Nie ideał, ale nie dramat.
Snapdragon 8 Elite Gen 5 - nikt tego nie poczuje (i dobrze)
Nowy procesor w 3 nm. Szybszy od poprzednika, lepiej zarządza ciepłem, GPU wydajniejsze o kilkanaście procent. W codziennym użytkowaniu - zupełnie tego nie czuć, bo S25 Ultra też był szybki. Różnica pojawia się przy dłuższych sesjach z grami, gdzie telefon mniej się grzeje i nie trottluje. 12 GB RAM w bazowej wersji, 16 GB tylko w wariancie za 8699 zł (1 TB) - trochę szkoda, że Samsung nie dał 16 GB we wszystkich wersjach.
Ekran 6,9" - po prostu najlepszy
Tu krótko, bo nie ma o czym dyskutować. Dynamic AMOLED 2X, 3120 × 1440 px, 1–120 Hz, Gorilla Armor 2. To najlepszy wyświetlacz w smartfonie, jaki możesz dziś kupić. Kolory, kontrast, jasność na słońcu, płynność - wszystko na najwyższym poziomie. A z Privacy Display masz coś, czego nikt inny nie oferuje.
Design i S Pen
Telefon wygląda nieco inaczej niż S25 Ultra - bardziej zaoblone rogi, nowa wyspa aparatów ze wspólną ramką. Ładniejszy, ale to ewolucja, nie metamorfoza. 163,6 × 78,1 × 7,9 mm, 214 g - tyle samo co poprzednik. W ręce leży pewnie, premium feeling jest na miejscu.
S Pen w zestawie, ale nadal bez Bluetooth. Rysowanie i notatki działają świetnie, natomiast sterowanie zdalne odeszło bezpowrotnie. Jeśli tego nie używałeś - nawet nie zauważysz. Jeśli używałeś — będzie Ci brakowało.
Zalety i wady - podsumowanie wizualne
Cena i czy warto
Bazowa wersja 12/256 GB: 6499 zł. Wariant 12/512 GB: 7299 zł. Topowy 16/1 TB: 8699 zł. Drogo? Tak. Ale to najkompletniejszy smartfon na rynku.
- Przechodzisz z S24 Ultra lub starszego - różnica jest ogromna. Privacy Display, szybsze ładowanie, lepszy aparat nocny, nowszy procesor. Warto.
- Masz S25 Ultra - tu się zastanów. Privacy Display to jedyny argument za wymianą rocznego telefonu. Reszta zmian jest przyjemna, ale nie rewolucyjna.
- Szukasz najlepszego Androida na 2026 rok - to jest ten telefon. Żadna inna marka nie daje takiego połączenia ekranu, aparatu, oprogramowania (7 lat aktualizacji!), rysika i innowacji jak Privacy Display.
Są tańsze alternatywy, które wygrywają punktowo (bateria, ładowanie), ale żadna nie wygrywa jako całość.
Ocena: 9,5 / 10
